Bye bye 2014, czyli o książkach, Instagramie, odchudzaniu i Buddzie

Umilałam sobie w tym roku życie, bo niby czemu nie? I to wcale nie jest tak, że tylko czytałam. Przede wszystkim pilnowałam, żeby Budda nie obrócił w pył wszystkiego, czego postanowił dotknąć, a wierzcie mi, jest to zadanie szalenie wyczerpujące. Nie udało mi się uchronić Dumy i uprzedzenia przed jego szybkimi rączkami, zatem… spoczywaj w […]

Jodi Picoult – Już czas

Jodi Picoult jest jak kapusta z grochem na Wigilię i deszczowy lipiec nad Bałtykiem. Absolutny pewniak. Żadna z jej książek nigdy mnie nie rozczarowała. Żadnej nie czytałam z niechęcią i poczuciem, że coś się Picoult nie udało, a moja satysfakcja z lektury ulatuje jak  powietrze z pękniętego balonu. Picoult jest w swoim pisarstwie niesamowita i […]

Andy Weir Marsjanin

Gdyby zostawiono mnie samą na Marsie, nie byłabym specjalnie zadowolona. Właściwie, mówiąc szczerze, narobiłabym na miętowo po same pachy i wpadła w panikę, a potem najpewniej postradała rozum. Ale ja to ja. Mark Watney będąc w takiej sytuacji zareagował zupełnie inaczej… Na Czerwonej Planecie został chłopina sam jak palec. Samiuteńki. Jego załoga, myśląc, że zginął, […]

Listopad i po listopadzie, czyli panie, to już grudzień? (Instagram)

Zmarzłam jak diabli, słodyczy najadłam się za wszystkie czasy, wyspałam i odpoczęłam. Mateo Buddeo urósł jakiś centymetr, przytył pół kilograma, zamienił się w rozrabiakę i powoli zaczął wkraczać na gadulską ścieżkę i rzecze dumnie, że ne ma bai. No ne ma, bo nie zawsze są. Korzystając z chwili ciszy (ZASNĄŁ!), włożyłam do brzuszka pół Milki […]

Trochę brrr, czyli Stephen King – Przebudzenie

Wiele lat minęło od mojego pierwszego spotkania z Kingiem i od samego początku jestem z nim w love hate relationship. Raz go uwielbiam, raz rzucam nim o ścianę. Raz tęsknię, raz zapominam, że w ogóle istnieje. Teraz… teraz sama nie wiem.  Na Przebudzenie miałam ochotę olbrzymią. Po średnim w moim odczuciu Joylandzie i całkiem dobrym Panu […]