Alice Feeney – Czasami kłamię

Co jest, do cholery? – zmarszczyłam brwi. Zawsze to robię, gdy czytam i może właśnie to jest przyczyną, dla którego moje czoło wygląda tak, a nie inaczej. No trudno, tak bywa. Zachodziłam w głowę, co ona właściwie sobie myślała, cała ta Alice Feeney, fundując mi tak druzgocącego mindfucka, że zwątpiłam we wszystko, co w związku z jej powieścią schludnie poukładałam sobie w głowie. Brawo, pani Feeney, zrobiła mi pani z mózgu kaszankę!

Znacie to uczucie, kiedy autor czytanej przez was historii nagle odwraca ją do góry nogami i czujecie, jakby wsadzono was do pralki i włączono wirowanie? Uważam to za absolutnie cudowne i upajające,
i właśnie dlatego czytam książki. Nie ma nic lepszego niż moment, w którym – kiedy myślisz, że nic cię nie zaskoczy, bo wszystko już wiesz – dostajesz plot twistem prosto w łeb i z wrażenia padasz na ziemię.
I właśnie tak było tutaj.

Na początku wiemy tylko tyle, że:
– Amber Reynolds leży w śpiączce po wypadku samochodowym i choć jej ciało śpi, jej umysł pracuje na pełnych obrotach.
– Amber Reynolds jest przekonana o tym, że mąż jej nie kocha i w dodatku zdradza ją z jej własną siostrą. Ach, no i że prawdopodobnie to on zrobił jej krzywdę.
– Amber Reynolds kłamie. Czasami. Tak tylko odrobinkę. Zresztą co w tym dziwnego? Każdy czasami kłamie, nie ma o co drzeć szat.

Wszystko to mniej więcej sugeruje nam, w którą stronę podąży ta historia. Na szczęście – o Boże, NA SZCZĘŚCIE! (powinno znaleźć się tu przynajmniej dwanaście wykrzykników) – to tylko pozory. U Feeney bowiem nic nie jest takie, jakim się wydaje i niczego, absolutnie niczego nie można być pewnym w stu procentach. Mocno zachęcam do bycia uważnym w czytaniu, bo liczba smaczków, jakie autorka ukryła
w swojej powieści, przekracza ludzkie pojęcie. To nie jest jeden cios. To jest cholerny grad ciosów, które spadają na człowieka właśnie wtedy, gdy zdążył sobie już pomyśleć, że rozgryzł wszystkie tajemnice Amber. Zdumiewające.

Kolejną wisienką na tym feeneyowskim torcie jest forma powieści, w której narracja skacze od teraźniejszości do wydarzeń sprzed kilkunastu dni i kilkudziesięciu lat. I jeszcze sama Amber, nasza główna bohaterka. Przeciętna, nijaka do bólu, nudna i przewidywalna. To tylko pozory. Wiecie, co możecie sobie z nimi zrobić? Tak? Więc zróbcie to, a potem przeczytajcie tę fenomenalną książkę.

 

Tytuł oryginału: Sometimes I lie
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: W.A.B.

Ocena (1-10): 7 – bardzo dobra

 

 

Dodaj komentarz