Amy Harmon – Prawo Mojżesza

Życie Mojżesza od samego początku nie było usłane różami. Jego matka narkomanka porzuciła go od razu po narodzinach, a lata jego młodości przetykane były różnego rodzaju problemami, dzięki którym chłopak zyskał reputację trudnego.

Jest też Georgia. Uwielbia konie i nie odpuszcza, dopóki coś jej się nie uda. A że lubi trudne przypadki, nie powinno dziwić, że Mojżesz, przystojny, lecz nieco przerażający i dziwaczny nastolatek, zafascynował ją niemal od pierwszej chwili.

A jednak relacja, jaką nawiązują ze sobą Mojżesz i Georgia, nie od początku maluje się na różowo. Mnóstwo tu wzajemnego niezrozumienia, emocjonalnego przepychania się i walki o to, które pierwsze ulegnie. Bo to, że któreś w końcu ulegnie i da się temu uczuciu porwać, jest przecież nieuniknione.
Tylko że cała ta historia jest w gruncie rzeczy bardzo smutna, ściskająca za gardło i wzbudzająca w czytelniku poczucie ogromnej niesprawiedliwości. Ponieważ Mojżesz widzi duchy zmarłych oraz ich wspomnienia, nie raz i nie dwa on i Georgia będą musieli stanąć przed trudnościami, które zaczną piętrzyć się przed nimi właśnie z tego powodu.

Powieść Amy Harmon ma w sobie dużo emocji, ale nie są to emocje z gatunku tych, które towarzyszą wielkim historiom. Prawo Mojżesza jest w porządku, choć bez fajerwerków. Ot, poprawna historia z niezłą fabułą, o której trudno się rozpisywać. Bywają lepsze.

Tytuł oryginału: The Law of Moses
Liczba stron: 360
Wydawnictwo: Editio

Ocena (1-10): 5 – przeciętna

Dodaj komentarz