Araminta Hall – Okrutne pragnienie

Zasady gry w Pragnę były jasne.
Miejsce: bar.
Gracze: Ona, on i nieświadomy niczego przypadkowy mężczyzna, skuszony jej zniewalającą urodą.

Gdy dłoń Verity wędrowała w stronę zawieszonego na jej szyi naszyjnika z orłem, Mike dobrze wiedział, co ma robić. Wkraczał do akcji i rozprawiał się z nieznajomym, który nawet nie przypuszczał, że uczestniczy w sekretnej grze dwojga kochanków.

A jednak, jak to w życiu bywa, wszystko kiedyś ma swój koniec. Również związek Verity i Mike’a.
Gdy po pewnym czasie dziewczyna wysyła mu zaproszenie na swój ślub, Mike uznaje, że gra w Pragnę weszła na nowy, niespotykany dotąd poziom. Przypuszcza, czego oczekuje od niego Verity i zamierza zrobić wszystko, żeby ją zadowolić.

To, że przy okazji spełnił i moje oczekiwania, to już zupełnie inna para kaloszy. Dawno bowiem nie spotkałam się z bohaterem, który obrzydzałby i przerażał mnie do tego stopnia. Mike jest ucieleśnieniem koszmarów o facecie z piekła rodem – zaborczym, niestabilnym emocjonalnie, o psychopatycznych cechach charakteru, z urojeniami. Takim, który dobrze wie, że gdy mówisz NIE, tak naprawdę masz na myśli TAK. Bo dajesz mu znaki. Bo potrafi czytać między wierszami. Bo zna Cię lepiej niż Ty znasz samą siebie. Bo wie, co dla Ciebie dobre.

Sęk w tym, że Verity wciąż sięga ręką w stronę naszyjnika. Świadomie czy nie, tego nie wiadomo. Kiedy całą winę zwalam na niego, wkrótce ogarniają mnie wątpliwości. A co, jeśli autorka bawi się ze mną? Wodzi za nos i podtyka pozornie oczywiste rozwiązania, podczas gdy rzeczywistość jest zgoła inna? Nie jestem pewna. Za to na pewno wiem jedno – Okrutne pragnienie bez wątpienia będzie jednym z najlepszych thrillerów psychologicznych tego roku.

Tytuł oryginału: Our kind of cruelty
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: W.A.B.

Ocena (1-10): 8 – rewelacyjna