C.J. Daugherty „Dziedzictwo”

Tytuł oryginału: Night School: Legacy
Tłumaczenie: Martyna Bielik
Ilość stron: 440
Wydawnictwo: Otwarte

Ocena (1-10): 6 – dobra

W marcu oszalałam. Po przeczytaniu „Wybranych”, nastoletnia część mojej psychiki (tak, wciąż mam taką) oszalała z zachwytu. Zresztą nie tylko moja, bo doskonałe recenzje i wysokie noty, jakie wystawili tej książce polscy czytelnicy, budziła nadzieję na to, że oto na naszych oczach popularność zdobywa kolejna świetna seria. Na kolejną część cyklu czekałam z niecierpliwością, a gdy trafiła w moje ręce, nie posiadałam się z radości. 
Na tym jednak skończyły się moje zachwyty, bo „Dziedzictwo” ani nie powaliło mnie na kolana, ani nie sprawiło, że miałabym ochotę na natychmiastowe poznanie kolejnego tomu sagi. Wciąż nie mogę oprzeć się wrażeniu, że autorce zabrakło pomysłu na interesujące pociągnięcie fabuły – druga część cyklu jest bowiem znacznie gorsza od pierwszej, brak jej świeżości i napięcia, tak mocno wyczuwalnych w poprzednim tomie. Allie zostaje członkiem Nocnej Szkoły, a w Akademii Cimmeria grasuje szpieg Nathaniela. Na dodatek dziewczyna wciąż próbuje połapać się w tym, co i do kogo czuje, co było wyjątkowo irytujące i zdecydowanie osłabiało moją wcześniejszą sympatię do głównej bohaterki.Niestety powiało nudą.
Mimo tego nie mogę stwierdzić, że książka jako całość prezentuje się źle. Zarówno Nocna Szkoła, jak i wszystko, co wiąże się z tajemniczym planem Nathaniela budzi ciekawość, a to całkiem nieźle wróży. Gdyby autorka nie skupiała się tak mocno na uczuciowych rozterkach głównej bohaterki i nie marnowała potencjału książki na bzdurnych fragmentach dotyczących pokazywania cycków i całowania z języczkiem (słowo daję, takie sformułowania wyglądają w książkach fatalnie), byłoby naprawdę świetnie. Tak czy inaczej, nie jestem kompletnie zawiedziona, ale też nie umieram z ekscytacji. Wystawiam książce ocenę dobrą, głównie ze względu na zaufanie, jakim obdarzyłam ją po pierwszym tomie cyklu. Mam nadzieję na to, że kolejna część sprawi, że „Wybrani” ponownie mnie zauroczą.  

3 Replies to “C.J. Daugherty „Dziedzictwo””

  1. Wybrani bardziej mi się podobali, ta faktycznie była gorsza.

  2. Wiesz Limonko, zachęciłaś mnie do "Wybranych" i chętnie przeczytam, ale do "Dziedzictwa" jakoś nie bardzo, ale zobaczę po pierwszej części.

  3. Bardzo trafna recenzja. Jestem takiego samego zdania. Autorka będzie musiała się bardziej postarać, żeby zachęcić mnie do
    kolejnej książki z serii. O ile będzie kolejna…

Dodaj komentarz