Czasami po prostu należy się odchamić. Mozartiana

Kto rano wstaje, ten ma dziecko, a kto ma dziecko, ten wie, że wiele planów dotyczących wyjścia z domu należy często podporządkowywać pod drzemki, kaprysy, ząbkowanie, biegunkę, przeziębienie… Przynajmniej przez kilka pierwszych lat. Przekichane. Ale są sytuacje, kiedy nie ma takiej siły, która mogłaby spragnionego rozrywek rodzica utrzymać w domu. Wczoraj nic nie powstrzymałoby mnie przed pojechaniem do Oliwy. No, może poza radz… rosyjską agresją i wirusem ebola hulającym po Trójmieście. 
Poszłam więc.
Międzynarodowy Festiwal Mozartowski Mozartiana to takie fantastyczne kulturalne wydarzenie, które w tym roku gości w Gdańsku już po raz dziewiąty. I od dziewięciu lat wszyscy mieszkańcy Trójmiasta i okolic, którzy chcieliby się odchamić zrelaksować się przy dźwiękach Wolfganga Amadeusza Mozarta, mają taką szansę. Koniec sierpnia to czas Mozartiany (i Solidarity of Arts, ale to akurat nie leży w obszarze moich zainteresowań). Nie byłam pewna, czy pogoda nie popsuje mi planów, bo na koncerty zamierzałam wybrać się w piątek, ale ponieważ przezorny zawsze ubezpieczony, pojechałam już wczoraj.

Iiii… (od razu błagam o wybaczenie fatalnej jakości zdjęć, ale i tak wybrałam najlepsze. O zmroku mój telefon robi masakrę)

Łał! Łał! Łał! Jest tak wspaniale, jak pamiętam to z poprzedniej mojej wizyty na Mozartianie. Dzikie tłumy, staruszkowie z krzesełkami, młodzi ludzie na kocach, mnóstwo dzieciaków, dla których błyskające światła i muzyka stanowiły gigantyczną frajdę, a wszystko to w naprawdę przyjemnej atmosferze. Nikt nie darł gęby, nikt nie rozmawiał przez telefon, że ja to ze szwagrem szybko zrobieeeeee, pełna kultura. Rozglądałam się to tu, to tam, ale wszyscy zdawali się czerpać niesamowitą radość z pięknej muzyki, jaką rozbrzmiewał Park Oliwski. Podświetlone kolorowymi światłami drzewa w parku robiły (zwłaszcza po ciemku) fenomenalną atmosferę i nie trzeba było wcale stać ani siedzieć w tłumie ludzi na dziedzińcu Pałacu Opatów, bo nawet przycupnięcie na którejkolwiek ławce gdzieś dalej gwarantowało, że usłyszy się muzykę, a wszystko to z powodu rozmieszczonych w całym parku głośników. Jest moc. 

ALE!
Najlepszą, najwspanialszą, najbardziej zachwycającą rzeczą, jaką było mi dane wczoraj zaobserwować, były tańczące fontanny. Nawet nie dodaję nic więcej, zobaczcie. 

Jeśli jesteście gdzieś w okolicach Trójmiasta, warto spiąć tyłek i się na Mozartianę wybrać. Jest ekstra.

Dodaj komentarz