Czy sequel zawsze musi być zły? (P. D. James – Śmierć przybywa do Pemberley)

Niektórych rzeczy nie powinno się robić. Nie powinno się na przykład pluć na ulicy, rozrzucać papierków i zostawiać na trawniku kupy swojego psa. Nie powinno się też oceniać ludzi po wyglądzie. I – co w tym momencie najbardziej nas interesuje – nie powinno się pisać sequeli, jeśli się nie ma na nie pomysłu, a Pan Bóg poskąpił talentu.  
Phyllis Dorothy James zrobiła coś bardziej ryzykownego niż czytanie Biblii na skraju urwiska. Napisała bowiem sequel Dumy i uprzedzenia, książki, która sprawiła, że ideałem mężczyzny stał się nie kto inny, a pan Darcy. Książki, która na zawsze zmieniła umysły kobiet, na litość boską! Duma i uprzedzenie jest świętością i nie można sobie, ot tak po prostu, wstać któregoś ranka i stwierdzić: a, napiszę se sequel. Jeśli ktoś wierzy w piekło, może podejrzewać, że tam właśnie, bo tam jest ich miejsce, lądują autorzy nieudanych sequeli. Tak, trzymam was w napięciu, ściskam was za jaja gardła i wiem, że jedyne, czego pragniecie, to poznać odpowiedź na pytanie, CZY SEQUEL DUMY… JEST W PORZĄDKU?!

Możecie odetchnąć z ulgą. Pośladków wam nie urwie, ale James raczej nie wyląduje w piekle. Najwyżej w czyśćcu. Śmierć przybywa do Pemberley w sześć lat po ślubie Lizzie i Darcy’ego, kiedy zdążyli oni dorobić się już dwóch mini-Darcych, a ich życie upływa spokojnie, szczęśliwie i dostatnio. Nic jednak nie trwa wiecznie, więc coś musi się popsuć. W ten oto sposób do Pemberley, ni stąd, ni zowąd przyjeżdża infantylna, egzaltowana i durna siostra Elizabeth, Lydia i wrzeszczy, że Wickham nie żyje (dla tych, którzy nie znają Dumy… – Wickham to taki dupek, który zalazł za skórę niemal wszystkim). Robi się trochę nieprzyjemnie, co zresztą nikogo nie powinno dziwić. Tyle o fabule, bo każdy w miarę lotny człowiek domyśla się, jaka jest kolejność wydarzeń w książkach, gdy kogoś mordują. 
Przechodzimy więc do zasadniczej kwestii:

Pytanie pierwsze: czy książka jest dobra? 
Odpowiedź: nie jest najgorsza, choć nie sądzę, by sequelem Dumy… powinien być akurat kryminał.

Pytanie drugie: czy warto ją przeczytać? 
Odpowiedź: warto, ale bardziej zadowoleni będą z niej ci, którzy Dumy i uprzedzenia nie czytali. 
Pytanie trzecie (dla znawców): czy Darcy wciąż jest cudowny? 
Odpowiedź: Stracił część swojej niesamowitości, ale to oczywiste, że każdy mężczyzna lepiej prezentuje się przed ślubem. 
Tytuł oryginału: Death comes to Pemberley
Liczba stron: 321

Ocena (1-10): 6 – dobra
 

Dodaj komentarz