Diane Chamberlain – Dar morza

Znowu to zrobiła, a ja powinnam była się na to przygotować, w końcu u niej to nic nowego. Diane Chamberlain po raz kolejny wystrzeliła mi piąchą w twarz, znienacka, niepostrzeżenie i wręcz… elegancko. Jeszcze nigdy mnie nie zawiodła – i bardzo dobrze! Tego rodzaju przewidywalność zupełnie mi nie przeszkadza.

Dar morza to historia kobiety, która jako jedenastoletnia dziewczynka znalazła na plaży porzuconego noworodka. Od tej chwili losy Darii i malutkiej Shelly łączą się nierozerwalnie – rodzina Darii adoptuje porzucone maleństwo i obdarza ją miłością i oddaniem.
Mijają lata – w Kill Devil Hills życie płynie swoim rytmem, względnie spokojnie. Wielu jego mieszkańców, w tym Daria i Shelly, zmaga się ze swoimi własnymi demonami, co nie wydaje się być wyjątkowo nadzwyczajne. Ot, dorosłość i los, który często bywa przewrotny.

Wszystko ma się zmienić, gdy na listowną prośbę Shelly do miasteczka przylatuje Rory Talor, przyjaciel Darii z dzieciństwa, aktualnie popularny producent telewizyjny. Rory decyduje się spełnić prośbę Shelly i podjąć próbę odnalezienia jej prawdziwej matki. Gdy sprawa wychodzi na jaw, Daria nie jest tym faktem zachwycona, obawia się bowiem, że odkrycie prawdy o matce Shelly może być dla tej dziewczyny niezwykle trudne.

Jeżeli coś u Chamberlain wydaje się być oczywiste, można być niemal pewnym, że wcale tak nie będzie. Dar morza nie jest tu wyjątkiem. Ta książka zmusiła mnie do refleksji nad samą sobą, nad własnymi reakcjami i nad tym, jak zachowałabym się, gdyby sytuacja zmusiła mnie do podjęcia wyjątkowo trudnych decyzji. Chamberlain tworzy bohaterów z krwi i kości, skomplikowanych, pełnych wątpliwości i najróżniejszych uczuć, a przez to tak bardzo ludzkich.
Dar morza, jak wszystkie inne czytane przeze mnie dotychczas powieści Chamberlain, przeczytałam niemal jednym tchem, niecierpliwie wyczekując każdej wolnej chwili, którą mogłabym jej poświęcić. Zresztą nie tylko ja. Moja mama po jej przeczytaniu napisała mi tylko dwa słowa: „Muszę ochłonąć”. Rzeczywiście jest po czym. 

Tytuł oryginału: Summer’s Child
Liczba stron: 448
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Ocena (1-10): 8 – rewelacyjna

Dodaj komentarz