Hasztag zachwyt

Sobotni wieczór, trochę Gali KSW, trochę nie. Trochę szarlotki i spiced bubble bread. I Instagram. Jak wejdę, to koniec. Hasztag za hasztagiem i ej, patrz jakie ładne!

Wczytywanie

Wieje i zimno, ale wciąż cudnie. Łapaliśmy słońce i lepiliśmy babki. Piasek wpadł nam do butów i skarpet, ale kto by się tym przejmował? #balticsea #sea #beach #ilovegdn #gdansk


Uwielbiam Instagram. Uwielbiam. A hasztagi to jedna z najfajniejszych rzeczy w internecie, więc tak sobie wchodzę i hasztaguję. Sobotni wieczór, jak już wspomniałam, spędziłam jednym okiem zerkając na Galę KSW, drugim na Instagram. Hasztag za hasztagiem i przeszłam od ilovegdn, przez cake, aż do northkorea. To fenomenalne, jak wiele zachwycających zdjęć mogę znaleźć. Miejsca, rzeczy, ludzie… W sobotę dowiedziałam się od podróżującego po Korei Północnej chłopaka, że jako turysta czuł się tam całkowicie bezpiecznie. Zaskoczył mnie, ale dobrze było się tego dowiedzieć. Często wchodzę w interakcję z ludźmi, których zdjęcia oglądam. Hasztagując jedzenie, odnajduję potrawy, które zdecydowanie chcę wypróbować i często pytam o przepis. Hasztagując miasta i kraje, zachwycam się tym, w jak pięknych miejscach żyją ludzie i zdarza mi się szrajbnąć parę słów podziwu. Często pytam o to i owo. Uwielbiam oglądać fotki z poszczególnych stanów USA. Hasztaguję massachusetts, arizona czy iowa i tęsknie spoglądam na miejsca, które chciałabym (chcę!) zobaczyć na własne oczy. W sobotę przejrzałam też kilkaset zdjęć oznaczonych hasztagiem ryanair i już teraz czuję, że moja pierwsza w życiu podróż samolotem będzie całkiem stresującym przeżyciem. Nic to, że lot krajowy. Mam lęk wysokości, do cholery! Nawet teraz, gdy o tym piszę, ciśnienie mam wyższe niż zwykle i czuję, jakbym za chwilę miała się porzygać. Ha ha ha, bardzo śmieszne, naprawdę.

Ale wracam do Instagrama. Nie jestem wielką fanką obserwowania konkretnych użytkowników i rzadko dodaję kolejnych. Zdecydowanie bardziej wolę wędrowanie po Insta za pomocą hasztagów, obserwuję wówczas te rzeczy, które w danej chwili mnie interesują. Pomijam już, że hasztag muffin doprowadził mnie ostatnio do zdjęć kotów i psów, ale przecież nie można nikomu zabronić nazwania swojego pupila nazwą pysznej babeczki, prawda?

Dodaj komentarz