Jadwiga Czajkowska „Macocha”


Ilość stron: 504
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ocena (1-10): 7 – bardzo dobra

               
                Bardzo dobra czy rewelacyjna? Zadaję sobie to pytanie od wczorajszego przedpołudnia, a odpowiedź  na nie wcale nie jest łatwa, bowiem książka Jadwigi Czajkowskiej jest naprawdę dobrze napisana, a co więcej, porusza wcale nie rzadko spotykany problem…
                Izę, główną bohaterkę powieści Macocha poznajemy w dniu jej ślubu z Piotrem, wdowcem, ojcem dwójki dorastających dzieci. Jedenastoletnia Zosia i trzynastoletni Tadeusz, bo tak mają na imię pociechy mężczyzny, nie są specjalnie zachwycone faktem, że ich ojciec ponownie się ożenił. Ale Izie także nie jest łatwo – na myśl o słowie macochacierpnie jej skóra, a niechętne nastawienie dzieci względem niej wcale nie pomaga. Kobieta próbuje dotrzeć do nastolatków, zjednoczyć się z nimi i stworzyć im prawdziwą rodzinę, co niestety nie okazuje się być proste. W dodatku Piotr, stale zajęty swoją pracą naukową, bagatelizuje problemy sygnalizowane mu przez żonę twierdząc przy tym, że przesadza. Iza robi, co tylko w jej mocy, by zmienić istniejący stan rzeczy. Nie ustaje w próbach, za którymi  – jak chwilami ma wrażenie – stoi coś więcej, niż tylko jej własne pragnienie stworzenia pełnych życzliwości i wzajemnego szacunku relacji między członkami rodziny.      
                Mam wrażenie, że o tej książce jest wokół nas zdecydowanie zbyt cicho. Ten kawał dobrej literatury, mądrej, wzruszającej, momentami zabawnej, a z całą pewnością szalenie wartościowej, godny jest tego, by o nim mówić, w dodatku głośno i jak najdłużej. Wiele jest bowiem wśród nas ludzi, którzy zmuszeni zostali do układania sobie życia na nowo, ludzi, którzy stanęli przed koniecznością stania się macochą lub ojczymem (czy wam też wydaje się, że słowa te mają mocno pejoratywny wydźwięk?). Książka Jadwigi Czajkowskiej porusza tę kwestię w sposób delikatny, z dużą wrażliwością, empatią i wyczuciem. Ośmielę się nawet powiedzieć, że śmiało można by potraktować ją jako pewnego rodzaju wskazówkę dla tych, którzy obawiają się wejść w rolę drugiego rodzica, czy po prostu nowego partnera kogoś posiadającego już dzieci. Macochajest powieścią, która traktuje o skomplikowanych relacjach rodzinnych, o zaufaniu, stopniowym przyzwyczajaniu się do obecności kogoś, kto z początku był całkowicie obcy. Pojawia się też w niej, co ciekawe, element nadprzyrodzony. Bohaterowie tej historii są całkowicie zwyczajni, tacy, jakich wielu wokół nas i prawdopodobnie dzięki temu nie wydają się nam nierealni, niedostępni czy przerysowani. Jadwidze Czajkowskiej udało się stworzyć wartościową, mądrą i bardzo wzruszającą powieść, która nie nudzi i nie rozczarowuje. Szkoda więc, że jest o niej tak cicho.       

9 Replies to “Jadwiga Czajkowska „Macocha””

  1. Widzę, że książka wywołała żywą dyskusję.
    Ja tej książki nie znam, a z Twojego opisu Limonko wydaje się ciekawa. Z opisu anonima, wręcz przeciwnie. Tym bardziej właśnie wzbudza zainteresowanie. Jak znajdę w bibliotece, to się zapoznam, zwłaszcza, że książka jest polskiego autora.

  2. Matko i córko, Limonka, napisałaś bardzo dobrą recenzję i to Twoja osobista opinia, nie ma potrzeby przejmowania się żółcią wylewającą się ze słów innych osób. Każdy ma prawo do własnego zdania – jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził 😉

  3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

  5. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

  7. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

  9. Dziewczyny, toż to hejter pospolity był, którego opinie pojawiły się (niestety) także na innych stronach. Komuś mocno musi zależeć, żeby wokół autorki zrobić dużo negatywnego szumu i postanowiłam, że nie będę przykładać do tego ręki.
    A książka naprawdę wartościowa, więc polecam 🙂

Dodaj komentarz