John Howard Griffin – Czarny jak ja

Rok 1959. Południowe stany USA. John Howard Griffin podejmuje decyzję, że na własnej skórze poczuje, co znaczy być ciemnoskórym obywatelem Stanów Zjednoczonych.   
Odwaga? Na pewno.
Głupota? Dla niektórych zdecydowanie tak.
Żart? W żadnym wypadku. Griffin do swojego zadania podchodzi cholernie poważnie.

Żeby zrealizować swoje zamierzenia, autor pomysłu poddał się specjalistycznym zabiegom mającym na celu okresowo przyciemnić jego skórę. Udało mu się uzyskać na tyle wiarygodny efekt, że jak sam napisał w swoim pamiętniku, gdy spojrzał na siebie w lustrze, poczuł się jak zupełnie inny człowiek. Ciemny kolor skóry – wystarczyło tylko lub aż tyle, żeby Griffin znalazł się na innym stopniu drabiny społecznej. Niższym niż kiedykolwiek przedtem.

A wszystko dlatego, że w 1959 roku w wielu południowych stanach USA bycie czarnoskórym oznaczało życie pełne trudności. Brak możliwości skorzystania z dowolnej publicznej toalety. Brak możliwości zajęcia dowolnego miejsca w autobusie. Brak możliwości zjedzenia w dowolnej restauracji. I pogarda ze strony białych, wyczuwalna i deprymująca.

Eksperyment Griffina sprowadził na niego wiele najróżniejszych reakcji – od euforii po skrajne potępienie. Dla mnie, współczesnego człowieka, nie mającego żadnego problemu z odmiennością kulturową czy rasową, to przede wszystkim akt ogromnej odwagi i duży krok naprzód, który dla  amerykańskiego społeczeństwa przełomu lat 50 i 60 ubiegłego stulecia był ciekawą i pouczającą lekcją tolerancji. Warto, by została ona przypomniana i dziś.

Tytuł oryginału: Black Like Me
Liczba stron: 256
Wydawnictwo: W.A.B.

Ocena (1-10): 6 – dobra

Dodaj komentarz