Jojo Moyes – Zanim się pojawiłeś

To powinno być zakazane, takie znęcanie się nad cudzymi emocjami, doprowadzanie kogoś do płaczu i sprawianie, że czuje się pokonany i bezsilny. Jak można zafundować komuś rollercoaster tak skrajnych emocji, od ściskającego za serce współczucia, poprzez autentyczną, szczerą radość i dojmujący smutek? Kosmos!

Jojo Moyes w swojej powieści Zanim się pojawiłeś zrobiła to wszystko. Nienawidzę jej za to i uwielbiam zarazem. Dlaczego?

Will był młodym, zamożnym biznesmenem prowadzącym cudowne, aktywne i pełne wrażeń życie. Wystarczyło jednak mgnienie oka, by to życie zmieniło się w nieustające pasmo cierpień – Will uległ wypadkowi, w którym uszkodzenia doznał jego rdzeń kręgowy. Niemal całe ciało mężczyzny zostało sparaliżowane, a on sam stracił chęci do życia, nie potrafiąc zaakceptować swojego nowego stanu. Trudno go zresztą winić –  chyba każdy z nas załamałby się, gdyby z dnia na dzień został zmuszony do bycia zależnym od kogoś innego, nawet w najprostszych czynnościach, takich jak jedzenie czy wypróżnianie się.

Kiedy opiekunką Willa zostaje Louisa, dwudziestosześcioletnia była pracownica kawiarni, nic nie wskazuje na to, by sytuacja Willa miała w jakiejkolwiek kwestii ulec zmianie. A jednak ta nieco ekscentryczna dziewczyna okazuje się być balsamem dla duszy swojego podopiecznego, którego usta po raz pierwszy od dawna rozciągają się w szerokim uśmiechu. Pewnego dnia jednak Lou przypadkiem odkrywa, że Will zdecydował się zakończyć swoje życie i popełnić wspomagane samobójstwo. Wybrał już datę i miejsce. Jest zdeterminowany i wydaje się, że nic nie zmieni jego planów. Ale czy na pewno? Louisa zaczyna walczyć o to, by Will zmienił swoje nastawienie. A że ma niewiele czasu, musi starać się z całych sił. I stara się, stara jak jasna cholera, a ja zamieram, ściskając kciuki i licząc na to, że jej się uda. Bo przecież nie może być inaczej, prawda?

Jojo Moyes napisała książkę z gatunku tych, które chcesz, żeby trwały jak najdłużej, bo boisz się tego, jak się skończą. Zanim się pojawiłeś zostawiła mnie z uczuciem absolutnego niedosytu, trudnego, wręcz niemożliwego do zaspokojenia. To niezwykle wzruszająca powieść, która poniewiera czytelnikiem i ma olbrzymi wpływ na jego emocje. Jest tak, jakby coś we mnie pękło i nie mogę się po tym pozbierać.

Tytuł oryginału: Me before you
Liczba stron: 382
Wydawnictwo: Świat Książki

Ocena (1-10): 8 – rewelacyjna

Dodaj komentarz