Karen Cleveland – Muszę to wiedzieć

No dobra. Okej. To teraz ktoś mi powie, co tu się właściwie wydarzyło. Bo może ustalmy sobie jedno – rozumiem, że można się z czytelnikiem bawić w kotka i myszkę, wodzić go za nos i robić kuku. Można kombinować i mylić tropy, ale żeby AŻ TAK? No dzięki. Fantastyczna robota, Karen. Koncertowo popsułaś mi dzień.

Żebyśmy się dobrze zrozumieli. Wcale nie mam jej tego za złe. W gruncie rzeczy trzeba mieć łeb jak sklep, żeby zrobić sobie z czytelnika jaja i wykiwać go nie raz, nie dwa, a z pięćdziesiąt. Dałam się nabrać
i łykałam jak młody pelikan. Raz za razem. No nic, naprawdę łebska ze mnie babka, nie ma co. Więc teraz, aby wszystko było jasne, wyjaśnię może, o co ta cała drama.

Otóż są sobie Vivian i Matt. Idealne małżeństwo – zgrane, kochające się, z czwórką dzieci. Wprawdzie ona może trochę za dużo pracuje, przez co ma wyrzuty sumienia, że zaniedbuje rodzinę, ale trudno być analitykiem w CIA i nie siedzieć po godzinach. On w każdym razie doskonale sobie radzi jako pracujący
w domu mąż i cała ta dobrze naoliwiona maszyna zwana ich rodziną sprawnie toczy się do przodu. Do czasu, w którym Vivian, tropiąc uśpionych rosyjskich agentów, odkrywa, że… jednym z nich jest jej mąż. Jej kochany Matt, jej druga połówka, miłość życia. Nie trzeba geniusza by wiedzieć, że bańka, w której przez wiele lat żyła Vivian, w jednej chwil pęka i zostaje z niej mokra plama. Zamiast szczęścia jest wściekłość, niedowierzanie, strach oraz jeszcze parę innych emocji i odczuć z katalogu tych najbardziej nieprzyjemnych. A najgorsza i tak jest niepewność.

Co Viv ma zrobić teraz? Ujawnić wszystko CIA? Wybaczyć mężowi i chronić rodzinę? Przed kobietą niełatwe zadanie, a obojętnie, jakie wyjście z sytuacji wybierze, konsekwencje będą dotkliwe. Tymczasem zegar tyka.

Muszę to wiedzieć to świetna powieść sensacyjna, w której krok w krok podążamy za jej główną bohaterką i niemal do samego końca sami nie wiemy, w co wierzyć. Cleveland robi z nami, co jej się podoba, a my jak te cielęta idziemy tam, gdzie chce. Bardzo lubię tę formę czytelniczej bezradności. To, że nasze podejrzenia na zmianę rozpływają się i krystalizują i nic nie wydaje się być całkiem oczywiste.

Wyczuwam hit.

 

Tytuł oryginału: Need to know
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: W.A.B

Ocena (1-10): 8 – rewelacyjna

 

DATA PREMIERY: 6 czerwca

 

 

 

 

 

One Reply to “Karen Cleveland – Muszę to wiedzieć”

  1. Martencja says:

    Zapisałam na liście do kupienia. Trochę mi się z Homeland kojarzy.

Dodaj komentarz