Lydia Cacho – Niewolnice władzy

Tytuł oryginału: Esclavas del poder: un viaje al corazón de la trata sexual de mujeres y niñas en el mundo
Tłumaczenie: Katarzyna Kuś, Paweł Wolak
Ilość stron: 352
Wydawnictwo: Muza SA

Ocena (1-10): 8 – rewelacyjna

Trochę nieswojo czuję się oceniając jako rewelacyjną książkę, która traktuje o handlu ludźmi – działalności zasługującej wyłącznie na potępienie i surową karę. To trochę tak, jakbym stanęła na środku centrum handlowego i krzyknęła: „hej, słuchajcie, Ludia Cacho napisała fajną książkę o kobietach i dzieciach sprzedawanych na handel, poczytajcie, bo jest ubaw!”. 
To nie tak. Cacho poruszyła jeden z najtrudniejszych tematów współczesnego świata – niewolnictwo, którego zasięg jest wręcz nieprawdopodobny, a ludzie weń zamieszani zajmują miejsca na wysokich szczeblach władzy. Boli i przeraża, gdy się o tym czyta.

Najbardziej wstrząsające były dla mnie informacje, jakie w swojej książce Lydia Cacho zamieściła na temat handlu dziećmi. Okazuje się bowiem, że w Kambodży w najlepsze kwitnie prostytucja dzieci – nawet kilkuletnich! – które są porywane przez handlarzy ludźmi lub wręcz sprzedawane przez własnych rodziców, chętnych na nich zarobić. Autorka, meksykańska dziennikarka i obrończyni praw człowieka, dla potrzeb tej książki przeprowadziła wiele dyskusji z kobietami, którym udało się wydostać z niewoli, spotykała się z gangsterami, urzędnikami czy sutenerami, a także odwiedziła miejsca, w których na własne oczy widziała kobiety i dzieci zarabiające ciałem. Ryzykowała wiele, bo w handel ludźmi zamieszani są najgroźniejsi, bezwzględni przestępcy, policjanci, a nawet urzędnicy wysokiego szczebla. 
Niewolnice władzy to nic innego jak świadectwo faktu, że są na świecie ludzie, którzy nie mają żadnych skrupułów i którzy handlują ludźmi, jak gdyby byli oni paczką cukierków. Głębokie współczucie dla ofiar i równie silna głęboka odraza dla oprawców – te uczucia towarzyszyły mi w trakcie lektury tej trudnej, poruszającej ciężki temat książki.

Na temat Niewolnic władzy napisałam też w tym poście – KLIK.

Dodaj komentarz