Olga Rudnicka – Cichy wielbiciel

Ilość stron:  440
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ocena (1-10): 7 – bardzo dobra


                Julia jest zwyczajną dziewczyną. Skończyła studia, pracuje, ma narzeczonego. Gdy dostaje bukiet kwiatów od tajemniczego wielbiciela, jest podekscytowana i zaintrygowana. Wiersze, kolejne kwiaty, wiadomości i prezenty najpierw ją niepokoją, a potem stopniowo zaczynają przerażać. Nikt nie rozumie jej obaw. Przecież wszystko to jest takie romantyczne… Jak uwolnić się od stalkera, gdy nie wiesz, kim on jest? Ale on wie wszystko o tobie. (opis wydawcy)

                Która kobieta choć raz w życiu nie zamarzyła o posiadaniu tajemniczego wielbiciela? Co jednak zrobić, gdy ów adorator zaczyna powoli osaczać? Wywoływać lęk i rujnować życie swojej ofiary?
                Nad tym tematem pochyliła się Olga Rudnicka w swej najnowszej książce, Cichy wielbiciel, w której poruszyła temat stalkingu. Bohaterką książki jest Julia, zwyczajna dziewczyna, niczym nie wyróżniająca się z otoczenia. Nie jest klasyczną pięknością, ale nie jest też nieatrakcyjna. Ot, dziewczyna jakich wiele. Gdy po powrocie z urlopu, w salonie sieci komórkowej gdzie pracuje, czeka na nią bukiet kwiatów, nie ma pojęcia, że to początek wielomiesięcznej gehenny, przez którą będzie zmuszona przejść. Nieznajomy zaczyna nękać Julię nieustającymi telefonami, wysyła SMS-y i prezenty, które świadczą o tym, że dobrze ją zna, być może nawet śledzi. Julia z każdym kolejnym dniem obawia się coraz bardziej, a cała sytuacja obciąża ją psychicznie na tyle, że dziewczyna sięga po silne środki uspokajające. Gdy na policji próbuje złożyć doniesienie na nieznajomego natręta, policja ją zbywa. Także mama dziewczyny uważa, że nie ma się czego bać, a cała tajemniczość mężczyzny jest niezwykle romantyczna, z kolei narzeczony Julii, Paweł, początkowo bagatelizuje sytuację.
                Książka znakomicie ukazuje relację prześladowca-ofiara. Sam sposób budowania akcji i podzielenie powieści na fragmenty poświęcone Julii oraz te, które opisują zachowanie i sposób myślenia stalkera, to coś, co opłaciło się autorce. Na pochwałę zasługują także wplecione w narrację treści SMS-ów wysyłanych do Julii przez jej prześladowcę – uatrakcyjniają powieść i budują napięcie.

                On wie, gdzie mieszkam i gdzie pracuję. Ma mój numer telefonu. Wie, co lubię, a czego nie. On wie wszystko. Wie, kiedy jestem zmęczona i chora, co mam na sobie, o której wracam do domu i którędy. Może być wszędzie i może być każdym, może stać tuż obok mnie w kolejce do kasy, w tramwaju, w autobusie. (…) nie wiem, co on może jeszcze zrobić. Nie wiem. I to wydaje się najgorsze. Już nie telefony i nie wiadomości. Nie prezenty. Nie to, że mnie obserwuje. Najgorsze jest to, że nie wiem, co się stanie za chwilę. Czy podejdzie i wbije mi nóż w plecy, czy też da mi kwiaty. (…) czekam, aż coś się zdarzy. Bo wiem, że się zdarzy. Nie wiem tylko co, i nie wiem kiedy, ale wie, że cisza jest tylko chwilowa. I ta cisza mnie zabija. Im dłużej trwa, tym bardziej się boję. (…) A kiedy w końcu przychodzi sygnał wiadomości, to prawie czuję ulgę, że wreszcie coś już jest, że czas czekania się skończył, o to czekanie jest najgorsze, czekanie na to, co się zdarzy, cokolwiek by to miało być. (str. 250-251)          

                Autorka w godny podziwu sposób przedstawiła w swej powieści, w jaki Julia z pełnej optymizmu, radosnej dziewczyny, w szybkim tempie zmieniła się w przerażoną, niepewną siebie, pozbawioną poczucia bezpieczeństwa ofiarę. Fragmenty poświęcone stalkerowi, ukazują natomiast zachowanie chorego człowieka, który ogarnięty złudzeniem miłości, stopniowo niszczy życie dziewczyny.

                Minął tydzień od ostatniego kontaktu z Julią. Był coraz bardziej sfrustrowany i nieszczęśliwy. Nie wiedział, co zrobił źle, dlaczego potraktowała go w ten sposób? Czyżby miała mu za złe, że nie dał jej upominku na Gwiazdkę? Złożył zamówienie. To nie jego wina, że przesyłka jeszcze nie dotarła. Julia nie ma prawa go za to winić. Powinna wiedzieć, że nigdy by nie zapomniał o podarunku dla niej. To oczywiste, że jego prezent musiał być wyjątkowy. Równie wyjątkowy jak ona sama. Tymczasem ona była okrutna. Tak, okrutna i niesprawiedliwa. Chce go wykorzystać! Zwykła dziwka! Nie, nie! Nie wolno mu tak myśleć. To pomyłka. Tak, to na pewno pomyłka. Musiała coś źle zrozumieć. Czy nie wystarczy jej, że w święta był zupełnie sam?  (str. 188)

                Cichy wielbiciel to lektura, którą mimo dużej objętości czyta się bardzo szybko. Podczas czytania,  trudno jest pozbyć się wrażenia niepokoju, który skrada się gdzieś za plecami. To bardzo dobra, przyzwoicie napisana książka, wywołująca wiele emocji. Nie należy także zapomnieć o tym, że ta powieść w pewnym sensie ma za zadanie uświadomić, że stalking jest czymś, co może spotkać każdego z nas. Z tego właśnie powodu warto poświęcić jej czas.

13 Replies to “Olga Rudnicka – Cichy wielbiciel”

  1. Mam "Cichego wielbiciela" i na pewno przeczytam, choćby po to, by się przekonać, czy autorce udało się wykaraskać z maniery, która koszmarnie przeszkadzała mi w "Natalii 5" – ględzenia całymi stronicami o niczym…

  2. A ja wiem już jedno, dzięki Twojej recenzji i 2 fragmentom książki w niej zawartych, chcę ją przeczytać jak najszybciej 🙂 dzięki!

  3. Jak tylko zaczęły się pojawiać recenzje wiedziałam, że to będzie coś dla mnie. Uwielbiam filmy ze stalkerami i sama tematyka niezmiernie mnie interesuje. Znów Cię komentuję jedząc śniadanie :D:D:D Jakoś z jedzeniem chyba mi się kojarzysz :D:D

  4. Widzisz? Widzisz? Ja właśnie wciągnęłam kromala z twarożkiem łososiowym, OMG, też komentuję jedząc 😀

  5. Mówisz? Bo ja żadnej innej ksążki Rudnickiej jeszcze nie czytałam. Mając dobre wrażenia z TEJ powieści, chętnie bym sięgnęła po inne 🙂

  6. ,,Cichy wielbiciel'' już dawno za mną i bardzo mi się spodobała owa książka. Pierwszy raz spotkałam się z tematyką stalkingu, ale bardzo mnie on zaintrygował i moim zdaniem autorka świetnie opracowała jego tematykę.

  7. Interesująca tematyka, której jak dotąd nie miałam okazji poznać – kiedyś musi być ten pierwszy raz:)
    Pozdrawiam serdecznie!

  8. To już druga recenzja tej książki jaką czytam. O stalkingu kiedyś słyszałem, ale nigdy nie czytałem niczego z tym związanego. Raczej kilka artykułów. Może to byc bardzo interesująca lektura.

  9. Bardzo, bardzo chcę ją przeczytać !!!

  10. Hmmm…będę musiała się skusić 🙂

  11. Nie spotkałam się jeszcze z taką tematyką, trzeba to jak najszybciej zmienić!

  12. Witam 😉 Szukając czegoś interesującego zawitałem do Ciebie 🙂 Z ciekawością przeczytałem Twoją recenzję i jak się okazuje mamy zupełnie inne zdanie. Przepadam za książkami Rudnickiej, jednak "Stalker", to jedna z tych, które znudziły mnie od początku do końca. Bardzo podobało mi się za to "Natalii 5", które w stylu jest podobne troche do Chmielewskiej. Może opisywana przez Ciebie książka, jest zbyt kobieca dla mnie 😉 Bardzo ciekawy blog i z chęcią będę go odwiedzał! A w czasie wolnym zapraszam też do mnie!

Dodaj komentarz