Orgazm to orgazm, czyli Thomas Maier – Masters of sex

Seks jest fajny, wiadomo, w dodatku niesie za sobą mnóstwo pozytywnych wrażeń. Poprawia krążenie, pomaga w wydzielaniu endorfin, spala dużo kalorii… słowem: nic, tylko uprawiać.
To, że mogę dziś o tym napisać bez skrępowania i bez obawy, że zostanę obrzucona obelgami i stanę się persona non grata, jest zasługą między innymi Virginii Johnson i Williama Mastersa, bohaterów książki Thomasa Maiera Masters of sex
Masters, świetny ginekolog specjalizujący się m.in. w terapii niepłodności, zapragnął zbadać kwestię będącą do tej pory w Ameryce absolutnym tabu – seksualność. W czasach, kiedy nikomu nawet nie śniło się, by wypowiedzieć w telewizji słowo „seks”, Masters badał reakcje ciała na wszystkie wrażenia związane z seksem, a zdecydowanie miał co badać. Szybko okazało się, że wiedza na temat życia seksualnego człowieka to tak naprawdę terra incognita i odkrywanie jej wymaga wiele pracy, stąd konieczność dołączenia do projektu kolejnego badacza. Do Mastersa dołączyła więc Johnson, pracująca do tej pory jako pracownik biurowy. Johnson nie miała medycznego wykształcenia, lecz szybko zapałała wielkim entuzjazmem do prowadzenia badań i razem z Mastersem zaczęli stanowić niezwykle zgrany duet, który na stałe odcisnął się w świadomości Amerykanów jako seksualni rewolucjoniści.
Maier w swojej biografii pary zawarł chyba wszystkie mogące interesować czytelnika informacje. Pisał więc o latach ich młodości, początkach wspólnej pracy i wieloletnich badaniach, jakie przeprowadzali. Z jego opowieści wyłania się portret ludzi, którzy do granic umiłowali swoje zajęcie, oddali mu się stuprocentowo i przeprowadzili prawdziwą rewolucję seksualną w Ameryce swoich czasów. Masters of sex czyta się rewelacyjnie, zupełnie jak świetną powieść i – tak samo jak przy dobrym seksie – trudno się przy niej nudzić. Maier pisząc tę książkę opierał się na wielu źródłach (na końcu jest bibliografia, warto przejrzeć) i naprawdę czuje się, że pisanie o Mastersie i Johnson było dla niego olbrzymią frajdą i że wcale nie próżnował. Właśnie takie biografie lubię, dynamiczne, nie przesadnie rozwleczone, z dużą ilością smaczków. Zdecydowanie czuję się zachęcona, by życie Mastersa i Johnson poznać teraz w inny sposób, czyli oglądając serial Masters of sex. Czy okaże się równie dobry? Jeśli będzie choć w połowie tak dobry jak książka, będę zadowolona. 
Tytuł oryginału: Masters of Sex
Ilość stron: 438
Wydawnictwo: Czwarta Strona

Ocena (1-10): 7 – bardzo dobra

Dodaj komentarz