Paulina Młynarska – Jeszcze czego! Nie ma miłości bez równości

Autorytet? Kto to taki? – myślałam za młodu nie raz i nie dwa. A potem trafiłam na Paulinę Młynarską i pomyślałam sobie, że kto jak kto, ale ta babka w stu procentach zasługuje na to, by uważnie słuchać tego, co ma do powiedzenia. Tak oto od słowa do słowa i od książki do książki, minęło trochę czasu, a dziś z pełnym przekonaniem mówię – Paulina Młynarska to mój absolutny autorytet. 

Siła tej kobiety jest porażająca. Jej świadomość samej siebie jest godna najwyższego podziwu, a to, jak bezbłędnie wypunktowuje u siebie rzeczy, które nie do końca jej odpowiadają… Jezu, bierzmy z niej przykład, a jej książki czytajmy i przyswajajmy wiedzę tam zawartą, bo wiele mamy zaległości.

Jeszcze czego! Nie ma miłości bez równości to moje kolejne spotkanie z tą fenomenalną dziennikarką. Tym razem na tapet wzięła ona kobiety i mężczyzn oraz to, jaki mają oni do nich stosunek. A ten, nie ma co ukrywać, bardzo często jest daleki od doskonałości. Wystarczy wspomnieć obleśne żarty, dyskryminację (niższe zarobki, obawę o zachowanie miejsca pracy, gdy wracasz z macierzyńskiego itd.) czy przemoc domową, które są chlebem powszednim dla wielu polskich kobiet. Tym gorzej, jeśli kobiety te nie mają świadomości, że multum zachowań, jakie są udziałem mężczyzn wokół nich, jest zwyczajnym znęcaniem się – i nie zawsze musi ono przybierać postać znęcania fizycznego. W książce tej jest również o prawie do aborcji, molestowaniu, o sposobie wychowywania dziewczynek, o pracy, seksie i maminsynkach… autorka podrzuca czytelnikowi naprawdę wiele kwestii do przemyślenia i zapewniam, nie raz i nie dwa będzie uwierało.

Paulina Młynarska opowiadając o wielu scenach ze swojej przeszłości i o mężczyznach, których napotkała na swojej drodze, jest boleśnie wręcz szczera. Bezlitośnie rozprawia się ze wszystkimi i wszystkim, co sprawiło jej ból, nie pomijając przy okazji własnych niedoskonałości. Wiele scen zamieszczonych w książce okrasza też relacjami jej czytelniczek, dzięki czemu można uświadomić sobie, że naprawdę wiele kobiet jedzie w życiu na tym samym wózku. Niestety.

Tytuł tej książki mówi sam za siebie, a jeśli dodać do tego fantastyczne, lekkie pióro autorki, wychodzi z tego kawał naprawdę niezłej lektury. I jeśli jesteś kobietą, nieważne, czy młodą, czy starszą, sięgnij proszę po tę książkę. Otworzy Ci oczy na wiele istotnych spraw, które na co dzień pomijasz lub udajesz, że nie istnieją. Wiem, co mówię.

Liczba stron: 272
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Ocena (1-10): 8 – rewelacyjna

Dodaj komentarz