Remigiusz Mróz – Kasacja

Migało mi Kasacją zewsząd. W pewnym momencie bałam się nawet, że z lodówki zaraz wyskoczy mi Mróz… taki żart, bo wiecie, w zamrażalniku JEST mróz…
Za sucho?
Mhm.

Opierałam się jak nieśmiała dziewica przed pierwszym razem, twierdząc, że nie, na pewno nie, żadnego Polaka, be i fuj. Możecie się domyślić, jak się to skończyło. Dziewice zwykle ulegają, więc i ja uległam, a potem było: jeszcze! Taaaak… jeszcze!

Wiem już, skąd ta euforia. Wiem już, skąd zachwyty, ciepłe słowa, maślane oczy, uśmiechy od ucha do ucha, książkowy kac i chęć na klina. Kasacja, gdyby ją przenieść na ekrany telewizorów, byłaby serialem doskonałym, bo ma WSZYSTKO, dosłownie WSZYSTKO, czego potrzeba.
Kordian Oryński – trochę jak Mike Ross z Suits, czyli im dalej, tym ciekawiej.
Joanna Chyłka – nie żadna Ally McBeal, tylko baba z żelaznymi jajami i ciętym językiem, fantastyczna!
Kormak – wisienka na torcie!

Użyłam już czterech wykrzykników i bardzo mocno staram się nie użyć kolejnych. I my się, moi mili zachwycamy skandynawskimi kryminałami*, gdy pod nosem mamy MROZA? Dajcie mi jego adres, wyślę mu butelkę dobrej whiskey! (piąty)

 WCIĄŻ JESTEM W SZOKU! (szósty)

Reszta niech pozostanie milczeniem. Kasację trzeba CZYTAĆ, a nie o niej pisać!

* ja nie, ale uznajmy że skoro są one tak popularne w PL, uznajmy, że zachwyceni są nimi wszyscy.

Liczba stron: 496
Wydawnictwo: Czwarta Strona

Ocena (1-10): 8 – rewelacyjna 

Dodaj komentarz