Rosalind Noonan – Koszmarne przebudzenie

http://www.nexto.pl/ebooki/koszmarne_przebudzenie_p83811.xmlTytuł oryginału: All she ever wanted
Tłumaczenie: Grażyna Smosna
Ilość stron: 416
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Ocena (1-10): 6 – dobra

O depresji poporodowej wciąż mówi się zdecydowanie zbyt rzadko, choć jest to naprawdę poważny problem, który dotyka stosunkowo dużą część kobiet. Amerykańska pisarka Rosalind Noonan poruszyła tę ważną kwestię w swojej powieści Koszmarne przebudzenie. Główna bohaterka książki, Chelsea Maynard, po narodzinach swojej upragnionej córeczki Annabelle nieoczekiwanie popada w stan odrętwienia, frustracji i niechęci. Irytuje ją płacz dziecka i to, że zmieniło się całe jej dotychczasowe życie. Wszelkie czynności związane z opieką nad córką Chelsea wykonuje mechanicznie, zmuszając się do nich. Męczy ją karmienie piersią, przerastają domowe obowiązki. Sytuacji nie poprawiają problemy z towarzystwem ubezpieczeniowym, ani to, że lekarz opiekujący się Chelsea, lekceważy depresyjny stan kobiety.

Powieść Rosalind Noonan opowiada historię, która wywołuje gęsią skórkę na ciele każdej matki. Gdy Chelsea wyobraża sobie, jak kuchenne noże przebijają ciało jej maleńkiej córeczki, uświadomiłam sobie po raz pierwszy, że problem depresji poporodowej jest czymś, co należy traktować bardzo serio. Że matka, która obserwuje u samej siebie brak radości, smutek, czy jakiekolwiek inne niepokojące objawy, powinna jak najszybciej zgłosić się do odpowiedniego specjalisty. Z depresją poporodową nie ma żartów. Autorka Koszmarnego przebudzenia wykorzystała ten problem do opisania kolejnego – nie zdradzę jednak, w czym rzecz, bo nie zamierzam odbierać nikomu emocji i napięcia związanego z poznawaniem tej książki. 
Choć cała powieść nie zwala z nóg ani językiem, ani fabułą, ani nawet kreacją głównych bohaterów, zaliczam ją do grupy: „można przeczytać”. Ot, zwyczajne czytadło do tramwaju lub pociągu, przy okazji raczej dla kobiet, bo nie podejrzewam, by mężczyźni czytali ją z wypiekami na twarzy. Nie mogę jednak powiedzieć, że historia nie wzbudza emocji, bo jest wprost przeciwnie. Zwłaszcza gdy jest się matką i można sobie wyobrazić, co czuje główna bohaterka. Na plus zasługuje także dość nieoczekiwane rozwiązanie głównego problemu powieści. Zachęcać nie zamierzam, zniechęcać tym bardziej. Po Koszmarne przebudzenie sięgnąć można, choć nie jest to poziom doskonałej Jodi Picoult. 

4 Replies to “Rosalind Noonan – Koszmarne przebudzenie”

  1. To musi być naprawdę trudne i dla matki i dla rodziny. Nigdy nie chciałabym z czymś takim się spotkać :(.
    W niektórych książkach, które czytalam był poruszany ten problem, ale na pewno nie stał on na pierwszym planie, tylko był jednym z wątków.
    Myślę, że zmierzę się z tą pozycję, głównie po to, aby poznać ten problem.

  2. Wiesz, baby blues dotyka chyba każdą kobietę. Sama miałam wahania nastrojów po urodzeniu syna 😉
    Ale depresja poporodowa to coś gorszego niż chwilowy baby blues, może prowadzić do naprawdę tragicznych skutków, trzeba reagować na każdy jej przejaw i nie zostawiać kobiety samej sobie i absolutnie nie bagatelizować jej uczuć, a to się niestety często dzieje.

  3. Zgadzam się z pełni z Tobą, że problemowi depresji poporodowej w Polsce wciąż poświęca się zbyt mało uwagi. A jeśli już ktoś się na ten temat odezwie zwykle jest to w jakiś sposób bagatelizowanie sprawy i linczowanie kobiet dotkniętych depresją poporodową niestety. Takie książki jak ta są potrzebne by zwrócić uwagę, że problem istnieje. Od czegoś trzeba zacząć. Pozdrawiam i witam po ponad rocznej przerwie. Gdybyś miała ochotę, zapraszam: http://natalia-recenzuje.pl/

  4. Może zabrzmi to banalnie, ale warto mówić, nagłaśniać, rozmawiać, edukować i pomagać. Niektóre kobiety ciągle żyją w przekonaniu, że muszą idealnie spełniać nierealne oczekiwania, nawet po przebyciu zagrożonej ciąży czy bardzo trudnego porodu. Niektóre nawet nie pomyślą o tym, że mogłyby poprosić o pomoc i wsparcie. Wiele historii wcale nie musi kończyć się tragicznie. Jednak w większości przypadków kobiety czekają na pomoc innych życzliwych im kobiet, z różnym jak się okazuje skutkiem.
    Barbara Michno-Wiecheć, psycholog psychoterapeuta

Dodaj komentarz