Seks bez zobowiązań, czyli Colleen Hoover – Ugly Love

Nie raz i nie dwa zastanawiałam się, o co właściwie chodzi w tym, że ludzie chcą uprawiać ze sobą seks bez zobowiązań. No bo co w tym fajnego, tak na serio? Seks dla samego seksu?

Ta bardziej rozsądna część mnie jest zdania, że seks równa się uczucia, a uczucia równają się seks, inaczej po prostu się nie da. Z kolei ta część, która dochodzi do głosu, gdy chodzi o moje wewnętrzne przeżywanie historii bohaterów literackich i serialowych mówi, że dobra zabawa powinna być po prostu dobrą zabawą i że nie można brać życia tak bardzo na serio. W ten oto sposób kłócę się sama ze sobą, nie wiedząc do końca, co właściwie na ten temat myślę.

A jednak gdy na horyzoncie pojawia się książka taka jak Ugly Love autorstwa Colleen Hoover, nie potrafię powstrzymać fascynacji i tego, o czym mimowolnie myśli wiele kobiet (nie oszukujcie, przecież po to właśnie czytamy te książki!), czyli… też bym tak chciała. I to jest właśnie najbardziej zaskakujące, że ośmielam się fantazjować o tym, co by było, gdyby.
Co by było, gdybym była na miejscu Tate.
Co by było, gdyby Miles zaproponował mi czysty, jasny układ – tylko seks, żadnych uczuć, nie pytaj o przeszłość i nie oczekuj przyszłości.
A Ty wiesz, co byś zrobiła?

Tate się zgodziła, ryzykując, że cała ta sytuacja nie będzie miała dobrego końca. Miała tego pełną świadomość i obawiała się tego, a jednak weszła w to wszystko jak nóż w masło i lgnęła do Milesa jak ćma do światła. A on? Skrzywdzony przez życie, doświadczony przez los bardziej niż ktokolwiek mógłby sobie wyobrazić, zaproponował Tate jedyną rzecz, jaką mógł jej dać. A że był to właśnie seks? Tak po prostu wyszło.
Tylko że historia Tate i Milesa pokazuje, że nie wszystko może pójść tak, jak można by się tego spodziewać. Że po drodze wszystko może się skomplikować. I właśnie dlatego Ugly Love tak bardzo fascynuje.

Tytuł oryginału: Ugly Love
Liczba stron: 344
Wydawnictwo: Otwarte


Ocena (1-10): 7 – bardzo dobra

Dodaj komentarz