Sheryl Browne – Opiekunka

Pomocna dłoń jest na wagę złota, a prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. To takie piękne i prawdziwe, czyż nie? Oczywiście – ale tylko do momentu, w którym okaże się, że pomocna dłoń przyjaciela to tak naprawdę ręka owładniętego chorymi wizjami psychopaty.

Na początku oczywiście tego nie dostrzegasz. Jesteś w trudnej sytuacji, prowadzisz wyjątkowo skomplikowane dochodzenie, a Twoja żona ma mnóstwo pracy… więc gdy uczynna sąsiadka, której z grzeczności udostępniliście pokój po pożarze jej domu, okazuje się mieć rękę i serce do dzieci, w dodatku z radością oferuje swoją pomoc, przyjmujecie ją z pocałowaniem ręki. Staje się waszą wybawicielką, kimś, bez kogo nie wiadomo jak udawało się wam wcześniej funkcjonować. I absolutnie nic nie budzi waszej podejrzliwości względem niej – to czytelnik od początku wie, że to wszystko jest farsą, że cała ta sielanka musi skończyć się bardzo źle. To czytelnik chce wami potrząsnąć, a wy jak na złość nie widzicie, ile złego dzieje się pod waszym dachem, tuż przed waszym nosem.

Właśnie dlatego powieść Sheryl Browne budzi taki niepokój. Bo uświadamia, że powiedzenie „nie wszystko złoto, co się świeci”, można z powodzeniem rozszerzyć również na ludzi. I że nie możesz być pewny, że uśmiechnięta pani z mieszkania obok jest tak dobra, na jaką wygląda.
Może Ci się to podobać lub nie, ale „Opiekunka” wywołuje dyskomfort, takie poczucie, że w pewnym momencie – mówiąc kolokwialnie – coś pierdyknie. A gdy to się stanie, nieprędko się pozbierasz.

Tytuł oryginału: The Babysitter
Liczba stron: 368
Wydawnictwo: W.A.B.

Ocena (1-10): 7 – bardzo dobra