Witamy w Piekle Na Kołach!

Z serialami jest jak z tabliczką czekolady. Zjesz jedną kostkę, a za chwilę odrywasz cały pasek. Albo dwa. Ewentualnie zjadasz całą. Z serialami natomiast jest tak, że jeśli trafiasz na coś, co już przy pierwszym odcinku wbija cię w fotel i wali w łeb obuchem, prawie na pewno obejrzysz kilka odcinków z rzędu (nie pod rząd, pamiętajcie!). Chyba, że wstajesz rano do szkoły lub pracy, wtedy może być ciężko. Ale wiem, że są ludzie, których i to nie powstrzymuje.

Są takie seriale, na które czekasz od samego rana – zakładając, że oglądasz wieczorami, jak ja. Seriale, o których myślenie przyprawia cię o przyjemny dreszcz. Których perspektywa obejrzenia umila ci nawet kompletnie gówniany dzień. Znasz to uczucie? Na pewno znasz. 
źródło
Hell on wheels był całkowitym przypadkiem, lecz na pewno milszym, niż ciąża w gimnazjum lub awaria samochodu gdzieś pośrodku niczego, czterdzieści kilometrów od najbliższego miasta. Ale stało się, a każdy kolejny dzień i każdy kolejny odcinek utwierdzały mnie w jednym tylko przekonaniu…
Łaaaaaaaaaaaał! Cullen Bohannon! <serduszka, serduszka, serduszka>
(Dziewczyno, daruj sobie tę marną, żenującą i upokarzającą egzaltację!)

Cullen Bohannon i jego rumak. Ekhm, nie ma tu żadnych podtekstów, zrozumiano?

Eva

Cullen Bohannon to, cokolwiek by o nim nie mówić, mężczyzna szalenie intrygujący. I przystojny, co rzecz jasna nie może być uznane za wadę. Bonannon jest byłym żołnierzem konfederackiej armii, który na skutek tragicznych okoliczności (żołnierze Unii zabili jego żonę, zginął również jego syn) podąża śladem ludzi, którzy wyrządzili mu krzywdę. Trafia na budowę transkontynentalnej linii kolejowej, olbrzymiej jak na ówczesne czasy (lata 60. XIX wieku) inwestycji. Szczęśliwym trafem, przy „niewielkiej” pomocy swojego niewątpliwego uroku, tupetu i siły przekonywania, zostaje zatrudniony, a do jego obowiązków należeć ma między innymi nadzór nad pracownikami. Uwierzcie mi, wygląda to lepiej (doskonale wręcz!), niż brzmi (a brzmi jak flaki z olejem).

Bohannon jest tylko jednym z bohaterów, których śledzi się tu z dużym zainteresowaniem. Jest piękna Lily Bell, żona zmarłego geodety, jest ciemnoskóry Elam Ferguson, bezustannie walczący o szacunek (przypominam, akcja serialu dzieje się niedługo po zniesieniu niewolnictwa w Stanach), jest Thomas Durant, irytujący szef całego kolejowego przedsięwzięcia, jest również obrzydliwy, przebiegły i śliski jak wąż (napsuje wam krwi, zapewniam!) Szwed oraz moja ulubiona kobieca postać w serialu, Eva. To, że w tym momencie nie wiecie właściwie, kto jest kim, o co chodzi i po jaką cholerę w ogóle o tym piszę, nie ma znaczenia. Jeśli jakimś cudem (na przykład na skutek przeczytania tego postu) przytulicie się do Hell on wheels (a mam ogromną nadzieję, że zainteresuję choć jedną osobę), będziecie wiedzieć, co mam na myśli.

Elam Ferguson

Serial ma swój specyficzny klimat. Jest bowiem czymś zupełnie innym, niż seriale z akcją rozgrywającą się w czasach współczesnych. Tytułowe Piekło na kołach to wędrujące, brudne, zabłocone i zakurzone miasteczko pełne ludzi z najróżniejszych środowisk, pracujących razem na wspólny cel. Stałe zagrożenie ze strony Indian, trudne warunki życia i kule świstające w powietrzu nie ułatwiają egzystencji, a mimo to, lub być może właśnie dzięki temu bohaterowie Hell on wheels są w stanie tworzyć jako tako zgraną społeczność.

Gdy poleciłam ten serial mojemu bratu, on zareagował tak:  

Nie idźcie tą drogą!

One Reply to “Witamy w Piekle Na Kołach!”

  1. Dla miłośników westernów może bardziej? :). Ale brzmi ciekawie.

Dodaj komentarz