Wojciech Cejrowski – Wyspa na prerii

Mam olbrzymią słabość do Wojciecha Cejrowskiego. Mam i już. Podzielam część jego poglądów, z innymi zdecydowanie się nie zgadzam, ale szanuję go za konsekwencję, odwagę w wyrażaniu własnego zdania, inteligencję i błyskotliwość oraz za to, że jego książki i programy podróżnicze są naprawdę świetne. 
Mła i Wojciech Cejrowski, maj 2012
Kiedy gruchnęła wieść o jego nowej książce, zrobiłam na nią miejsce na półce, kupiłam i czekałam, aż listonosz zapuka do moich drzwi i wręczy mi od dawna wyczekiwaną przesyłkę. Gdy nadeszła, obwąchałam ją ze wszystkich stron (pachniała ślicznie!) i… postawiłam na półce, by poczekała na swoją kolej. Bo wiecie, niektórych książek nie czyta się z marszu. Muszą swoje odleżeć i wzbudzać w przyszłym czytelniku coraz większe pożądanie. Tak czy siak, niezależnie od moich wcześniejszych postanowień Wyspa na prerii długo nie czekała, bo już nie mogłam się jej doczekać. Któregoś dnia po prostu odrzuciłam na bok wszystko, co zaprzątało moje myśli i gdy tylko mój syn skleił oko z poduchą, uznałam że czas start, zegar tyka, czytam. Nie oderwałam się ani na chwilę, pod koniec lekceważąc już nawet wypełniony po brzegi pęcherz. Wojciech Cejrowski jak zwykle mistrzowsko. 
Źródło: mój Instagram

Rzecz dzieje się na prerii. Suchej, wietrznej, wypalonej słońcem olbrzymiej arizońskiej prerii. A ile się tam dzieje! Cejrowski jest mistrzem budowania akcji nawet gdy pisze o miejscu, w którym wydawałoby się, że nie dzieje się absolutnie nic, tylko wieje wiatr. U niego ten wiatr wieje tak, że zasługuje, by o nim pisać. To fenomenalne. 

Są też ludzie, Arizończycy z krwi i kości, specyficzni, mocno charakterni i zahartowani przez ciężkie preriowe warunki. I znów, Cejrowski pisze o nich tak, że chciałoby się ich poznać. Raz za razem uśmiechałam się pod nosem, lub zwyczajnie śmiałam się w głos, bo trudno było mi się powstrzymać. W Wyspie na prerii anegdota goni anegdotę i nigdy, nawet przez chwilę nie jest nudno, a nad wszystkim krążą smakowite i przezabawne [przyp. tłumacza], które czytelnicy znają z poprzednich książek Cejrowskiego. Jest moc! 
Na koniec kwestie estetyczne. Ta książka jest po prostu przepiękna. Twarda oprawa, kredowy papier, kartki w odcieniu sepii, wyglądające jak lekko nadpalone na brzegach, lub po prostu dosięgnięte zębem czasu, a do tego fantastyczne zdjęcia. Wszystko pięknie komponuje się tu z treścią i zdecydowanie ujęło mnie za serce. Czy polecam? Tak, po stokroć tak! 

Ilość stron: 296
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Ocena (1-10): 8 – rewelacyjna

Dodaj komentarz