ZBIORCZY #5 – Grey / Wypowiedz jej imię

Nie pamiętam, czy kiedykolwiek w całym moim życiu tygodnie upływały tak szybko. Wydaje się, że ledwie mrugnę, a znów jest weekend. Czas odliczam przeczytanymi w ciągu całego tygodnia książkami. W minionym były cztery, a wśród nich te, o których poniżej.

E. L. James Grey

Jeżeli kilka lat temu po przeczytaniu Pięćdziesięciu twarzy Greya myślałam, że Christian w gruncie rzeczy wcale nie jest taki zły, tak Grey pozbawił mnie wszelkich złudzeń. Wszelkich. Naprawdę. E. L. James nie wyciągnęła żadnych wniosków z fali krytyki (często szalenie konstruktywnej), jaka przez ostatnie lata przewalała się nad jej głową – jeżeli chodzi o stronę językową, Grey wciąż jest tak kiepski, jak trzy poprzedzające go tomy. Natomiast kreacja głównego bohatera to kompletne nieporozumienie, i doceńcie proszę, że w tym właśnie momencie powściągnęłam swój język, bo nie wolno kopać leżącego. Mówienie prosto do fiuta, pan fiutowski i te sprawy… to wszystko w pewnym momencie przestało być śmieszne, a stało się zwyczajnie żenujące. Bez wątpienia #złeksiążki

Tytuł oryginału: Grey: Fifty shades of Grey as told by Christian
Liczba stron: 560
Wydawnictwo: Sonia Draga

Ocena (1-10): 3 – słaba

James Dawson – Wypowiedz jej imię

Kto nie słyszał legendy o Krwawej Mary, ręka w górę. Ta popularna miejska legenda stała się inspiracją dla Jamesa Dawsona, który wykorzystał ją w swojej powieści zatytułowanej Wypowiedz jej imię. Jej bohaterami jest trójka nastolatków, która w trakcie Halloween decyduje się na wywołanie zjawy – szybko okazuje się jednak, że niewinne igraszki przeistaczają się w prawdziwy koszmar, a młodzi ludzie, jeżeli nie chcą zginąć, muszą zrobić wszystko, żeby dowiedzieć się, dlaczego w ogóle Krwawa Mary szuka zemsty na wszystkich, którzy wypowiedzą jej imię.
Czy warto? Właściwie tak. Ten horror to całkiem zgrabnie napisana, szybko czytająca się książka, taka w sam raz „na raz” którą z dużą przyjemnością można sobie przeczytać w weekendowe popołudnie. Zdecydowanie nadaje się bardziej dla młodszych niż starszych czytelników, ale również ci z pokolenia 20+ powinni mieć z niej dużo frajdy. 

Tytuł oryginału: Say her name
Liczba stron: 270
Wydawnictwo: YA!

Ocena (1-10): 6 – dobra

Dodaj komentarz