„Żywe trupy (tom 1 i 2)” – słuchowisko

Pamiętam, że moje pierwsze spotkanie z serialem „The Walking Dead” miało miejsce, gdy pogoda była tak paskudna, że ciarki przechodziły mnie na sam widok paskudnej mgły za oknem. Obejrzałam dwa lub trzy odcinki pod rząd, a pod koniec trzeciego mój pies kręcił się pod drzwiami, domagając wyjścia na zewnątrz. Spacerowaliśmy pustymi, osiedlowymi alejkami, a ja, wciąż mając przed oczami sceny z serialu, zastanawiałam się jak by to było, gdyby „zombie apokalipsa” nastała w rzeczywistości. Po plecach przebiegał mi dreszcz, co było rzecz jasna zupełnie irracjonalne, ale tak już mam – jeśli obejrzę coś choć odrobinę przerażającego, miękną mi nogi. Od tamtego momentu minęło wiele czasu, kolejne sezony serialu ujrzały światło dzienne (wszystkie oczywiście obejrzałam!), a tu nagle, ni stąd ni zowąd dotarła do mnie informacja, że w Polsce ukazało się słuchowisko na podstawie komiksu „Żywe trupy” (serial „TWD” to oczywiście zekranizowany komiks). Pierwsze takie na świecie. Nie mogłam więc odmówić Anakondzie, gdy dostałam propozycję zapoznania się z nim. Słuchowiska moje uszy jak dotąd nie słyszały…
Jeszcze zanim w ogóle po „Żywe trupy” sięgnęłam, już byłam pewna jednego – że będę zachwycona. Nazwiska osób dubbingujących komiksowe postacie świadczyć mogły wyłącznie o doskonałej jakości słuchowiska i tego, że naprawdę porządnie zabrano się za całe przedsięwzięcie. Jacek Rozenek, Anna Dereszowska, Joanna Kudelska, January Brunov, Szymon Bobrowski… znane postaci i znane głosy. Wiedziałam, że nie może być źle.
A jak było w rzeczywistości? Rzeczywistość przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Wspaniałe, niezwykle realistyczne efekty dźwiękowe, muzyka, świetnie wcielający się w swoje role aktorzy… wszystko to sprawiało, że wystarczyło zamknąć oczy i pozwolić wyobraźni kreować odpowiednie obrazy. Pojęcia nie mam, kiedy minęły trzy godziny i słuchowisko dobiegło końca. Nawet nie będę udawać – momentami dość mocno udzielała mi się niepokojąca atmosfera i do teraz jestem pod ogromnym wrażeniem. A ponieważ kilka tomów komiksu „Żywe trupy” czytałam na początku roku, przyznaję szczerze i z pełnym przekonaniem, że realizatorzy słuchowiska zrobili kawał doskonałej roboty. W doskonały sposób oddali atmosferę i specyfikę tematu i absolutnie nie można powiedzieć, by cokolwiek było tu zrobione „na odwal się”. I mimo, że za audiobookami nie przepadam, taka dźwiękowa adaptacja jest po prostu NIESAMOWITA. Jeśli więc jesteście fanami komiksu i/lub serialu, to słuchowisko nie może was ominąć.

4 Replies to “„Żywe trupy (tom 1 i 2)” – słuchowisko”

  1. zrobiło na mnie tak genialne wrażenie jak na Tobie i nie mogę się już doczekać kolejnych części 🙂 + świetne podczas świątecznych porządków! 😀

  2. Nie wiem dlaczego, ale przekonana zbytnio do tematu "Żywych trupów" nie jestem. A dlatego że obejrzałam durnowaty film. Po Twojej recenzji może się i przełamie i sięgnę po książkę.
    Pozdrawiam 🙂

  3. Okładka wręcz powalająca. Może jeszcze dam się namówić.

Dodaj komentarz